Dlaczego zwykłe oprogramowanie nie wystarczy
Zacznijmy od podstawowego nieporozumienia które pojawia się często w rozmowach z klientami: "przecież są darmowe programy do odzysku danych, czemu to kosztuje tyle?"
Recuva, ddrescue, R-Studio, TestDisk, HDD Superclone, UFS Explorer - to wszystko dobre narzędzia. Ale mają jedno wspólne ograniczenie: komunikują się z dyskiem przez normalny interfejs. SATA, NVMe, USB - tak samo jak Twój system operacyjny. Są warstwą nad tym interfejsem, nie pod nim.
Gdy dysk działa normalnie i masz problem logiczny - skasowane pliki, uszkodzony system plików, przypadkowy format - te programy działają świetnie. To ich żywioł.
Ale gdy dysk ma awarię firmware, jest w trybie awaryjnym, jego FTL jest uszkodzony, pokazuje 0 MB pojemności albo w ogóle nie odpowiada na komendy - żaden z tych programów nic nie zrobi. Nie dlatego że są złe. Dlatego że nie mają jak się dostać do dysku gdy normalny interfejs nie działa.
- Komunikacja przez normalny interfejs (SATA/NVMe)
- Dysk musi być widoczny dla systemu
- Wymaga działającego FTL
- Nie ma dostępu do firmware
- Bezsilne gdy kontroler w trybie awaryjnym
- Nie wysyła komend vendor-specific (VSC)
- Własny kontroler SATA/NVMe - bez filtrowania komend
- Komendy vendor-specific (VSC) per producent/model
- Tryb technologiczny - z pominięciem firmware
- Odbudowa FTL z surowych danych NAND
- Praca z dyskiem w trybie awaryjnym
- Data Extractor - imaging po odbudowie dostępu
VSC - komendy których komputer nie wysyła
Protokół ATA/NVMe ma zarezerwowane zakresy komend dla producentów - tzw. vendor-specific commands (VSC). Każdy producent używa ich inaczej: do wejścia w tryb diagnostyczny, odczytu i zapisu modułów firmware, kontroli niskopoziomowego zachowania kontrolera.
Twój komputer tych komend nie wysyła. Kontroler płyty głównej je filtruje - częściowo z bezpieczeństwa, częściowo dlatego że system operacyjny po prostu ich nie potrzebuje do normalnej pracy.
PC-3000 ma własny kontroler SATA/NVMe - PCIe card lub jednostka portable - bez żadnego filtrowania. Może wysłać do dysku dowolną komendę. A oprogramowanie ACE Lab zawiera zakodowaną wiedzę o tym jakie VSC obsługuje konkretna rodzina dysków - zebraną przez lata reverse engineeringu.
Co mamy w laboratorium
W laboratorium pracuję na PC-3000 Portable Pro z modułami SSD i RAID. To jednostka standalone - nie wymaga stałego komputera z PCIe, można ją podłączyć do dowolnej stacji roboczej. Obsługuje SATA, NVMe PCIe, UDMA i RAID.
Do PC-3000 dochodzi Data Extractor - to część ekosystemu ACE Lab, oprogramowanie do imagingu które współpracuje z PC-3000. Gdy PC-3000 odbuduje dostęp do danych przez tryb technologiczny, Data Extractor robi właściwy imaging - sektor po sektorze, z obsługą błędów, z możliwością wielu przebiegów.
PC-3000 jest świetny. To nie jest tak że mam do niego zastrzeżenia jako narzędzia - to must-have w każdym laboratorium które pretenduje do miana profesjonalnego. Kwestia jest taka że samo PC-3000 to za mało - potrzebujesz całego ekosystemu wokół niego żeby móc robić pełne spektrum przypadków.Co jeszcze jest w laboratorium - poza PC-3000
PC-3000 rozwiązuje problem komunikacji z kontrolerem. Ale odzysk danych to szersze pole - są przypadki które wymagają innych narzędzi.
Kiedy PC-3000 jest potrzebny - a kiedy nie
Uczciwie: nie każdy przypadek wymaga PC-3000. Przy prostych awariach logicznych - skasowane pliki, uszkodzony MBR, przypadkowy format na sprawnym dysku - wyspecjalizowane oprogramowanie jest wystarczające i tańsze w obsłudze.
PC-3000 wchodzi do gry gdy:
- → Dysk jest niewidoczny przez normalny interfejs lub pokazuje 0 MB - firmware nie działa
- → SSD w trybie awaryjnym - SATAFIRM S11, errormod, zablokowany kontroler
- → HDD z uszkodzonym obszarem serwisowym - translator, moduły firmware na talerzach
- → Dysk niestabilny który zawiesza system - potrzebna praca poza normalną ścieżką komunikacji
- → Wymiana głowic HDD - kalibracja parametrów adaptive dla głowic z donora
- → RAID - rekonstrukcja macierzy, odbudowa logiki RAID gdy brakuje informacji o konfiguracji
Dlaczego odzysk danych kosztuje tyle ile kosztuje
PC-3000 Portable Pro to kilkadziesiąt tysięcy złotych. Rocznie dochodzą koszty aktualizacji oprogramowania - ACE Lab ciągle dodaje obsługę nowych dysków i nowe procedury. Do tego donory, komora laminarna, lutownice, mikroskopu, inne narzędzia.
I wiedza. PC-3000 to narzędzie które daje możliwości - ale samo w sobie nic nie robi. Trzeba wiedzieć jakie komendy wysłać, co odczytać z obszaru serwisowego, jak zinterpretować logi, jak odbudować FTL dla konkretnej rodziny kontrolerów. To się zdobywa latami pracy z dyskami, nie czytając instrukcji.
Dlatego "odzysk danych od 250 zł" u kogoś bez PC-3000 to zazwyczaj próba odczytu przez Recuvę. To ma sens przy prostych awariach logicznych. Przy poważniejszych - nie ma szans.
Masz dysk który nie działa?
Sprawdźmy co można zrobić.
Opisz mi model dysku i objawy - odpiszę tego samego dnia z wstępną oceną czy to przypadek na PC-3000 czy na coś prostszego.